SŁOWO KAPELANA
„Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową.
W drodze pytał uczniów: Za kogo uważają Mnie ludzie?
A wy za kogo mnie uważacie? ” (Mk 8, 27-29)
Kim dla mnie jest Jezus?
Pytanie postawione przed wiekami Apostołom przez Jezusa: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” a potem to bezpośrednio skierowane do nich: „A wy za kogo mnie uważacie?” jest pytaniem wciąż aktualnym. Skierowanym do każdego z nas indywidualnie. Nie ważne, jakiego stanu jesteśmy, jaką wykonujemy prace, ile lat mamy służby. Jest to pytanie, na które każdy z nas musi sobie kiedyś odpowiedzieć. Oby tylko starczyło nam czasu. Obyśmy zbyt długo tej odpowiedzi nie odkładaliby nie nastąpiła zbyt późno. Pamiętajmy, że odpowiedź na to pytanie przekłada się na jakość naszego życia. Jaka jest nasza odpowiedź takie jest i nasze życie. Wiemy dobrze, zwłaszcza żołnierze, że od szybkiej i konkretnej decyzji zależy życie żołnierza. Życie lub śmierć!
Kim więc jest dla mnie Chrystus? Ile On dla mnie znaczy? Jak to przekłada się na moje codzienne życie, służbę?
Na to, tak bardzo ważne pytanie nie można dać odpowiedzi zdawkowej, decyzja musi być jasna, klarowna, a nie byle jaka. To nie może być odpowiedź w zależności od sytuacji, od jakiejś opcji. Każdy musi określić się jasno wobec Boga, wobec Chrystusa, i odpowiedź musi być jednoznaczna. Bo od niej zależ jakość naszego chrześcijańskiego życia.
Jeśli zaś odpowiedź jest zdawkowa, połowiczna, gdy zwiera „tak wierzę ale…!”, to także życie chrześcijanina jest połowiczne i byle jakie o ile takie życie na „tak” i na „nie” w ogóle można nazwać życiem chrześcijańskim.
„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi” (por. Ap 3. 15-17) czytamy w Apokalipsie Św. Jana. Tak więc nasze określenie się wobec boga musi być jasne. Inaczej nasze życie jest pozorowane na chrześcijańskie.
Takie pozorowane życie religijne możemy obserwować na co dzień. Nie powiem, że nie ma religijnego pozoranctwa także i w naszym środowisku.
Trzeba się więc wobec Boga jakoś określić i postawić sobie pytanie: Za kogo uważam Jezusa Chrystusa? Kim On dla mnie jest?
To musi być jasne określenie. Albo wierzę i wypełniam to, co nakazuje Chrystus i Jego Kościół, staram się żyć przykazaniami Bożymi na co dzień. Albo też nie chcę mieć z Nim nic do czynienia i wtedy daję sobie spokój z religią i Kościołem. To jest postawienie sprawy jasno i wobec Boga i wobec braci w wierze. Trzeba być albo „zimnym”, albo „gorącym”, nigdy zaś „letnim”. Nie ma człowieka wierzącego niepraktykującego, jak to się utarło w minionych czasach. Bo albo wierzę, albo nie! Nie ma na pół wierzących, tak jak nie ma pół żołnierza, bo albo się jest żołnierzem, albo się nim nie jest.
Niestety wciąż są tacy, co to boją się tej jednoznaczności. A Chrystus wyraźnie mówi: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi” (Mt 6.24) i dodaj: „wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca” (Mt 6.15).
Ot, choćby taki przykład, obowiązek uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. dzieci przygotowujących się do I-szej Komunii Św., także ich rodziców. Od razu reakcja, oburzenia, złość jakim prawem ksiądz mi tu coś nakazuje, itp. A takim, że albo się jest wierzącym albo się nim nie jest! Jeśli jestem wierzącym to wypełniam to, co do mnie należy i daję wyraz mojej wiary życiem. A nie powoływanie się na tradycje, że „w rodzinie wszyscy byli w I-szej Komunii Św. i dziecko też pójdzie, i nie obchodzi mnie czy się to księdzu podoba, czy nie. Jesteśmy rodziną wierzącą”.
„Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków?” powiada Św. Jakub Apostoł.
Dlatego Jezus pyta nas: „za kogo mnie uważacie?”
Święty Piotr odpowiedział na to pytanie: „Ty jesteś Mesjasz” to znaczy Zbawiciel. To było wyraźne wyznanie wiary choć jeszcze tego dobrze nie rozumiał. Kiedy Jezus wykłada Apostołom, „że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie”. Piotr robił wyrzuty Jezusowi za te słowa. I wtedy Jezus ostro zgromił go: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. To były bardzo ostre słowa upomnienia. Apostoł zrozumiał je dopiero gdy sam był naocznym świadkiem zbawczej męki, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Dlatego później w swoim liście pisze do nas: „Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary zbawienie dusz. […] Chrystus bowiem umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić”. To wspaniała pochwała dla tych, co prawdziwie uwierzyli Chrystusowi i żyją Jego Ewangelią na co dzień.
Dlatego, jako Wasz kapelan, zadaję Jezusowe pytaniem tym, którzy nie określili się jeszcze jasno: „A wy za kogo mnie uważacie?” Kim zatem jest Jezus Chrystus dla Ciebie?
Odpowiedzią na to pytanie jest Twoje życie. Bo „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków?” „Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków”.
Jeśli więc uznajemy Chrystusa, którego „choć nie widzieliście, miłujecie Go” i który „umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić” jak mówi Św. Piotr, to żyjmy tak, aby nasze czyny świadczyły o tym kim On dla nas jest. I starajmy się myśleć bardziej „o tym, co Boże” a nie o tym, co tylko ludzkie, abyśmy nie usłyszeli przykrych słów Chrystusa: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.
* * *
Ostatnie miesiące obfitowały w liczne uroczystości patriotyczne i religijne. Wymienię tu 15 sierpnia, 1 września i 17 września.
To pamiętne daty w naszej historii ojczystej. Radosne i smutne.
Pozwólcie, że zwrócę się tu do Was, Czcigodni Kombatanci i Weterani!
To przed Wami chylę dziś czoła, cynię to z wielkim szacunkiem i wdzięcznością wobec Waszej miłości do Ojczyzny i ogromnym pragnieniom Jej Niepodległości.
Chylę czoła przed Wami, Bracia Saperzy! Przed tymi, którzy oddali życie bezpośrednio w czasie działań wojennych i po jej zakończeniu, w czasie rozminowania kraju, przed tym, co zgięli poza granicami kraju, w czasie wojen i na misjach. Chylę czoła przed Wami, co przeżyliście, lecz dziś nosicie na swym ciele i w sercu blizny tamtych dni. Wojna i śmierć wyciska niezatarte znamię, które wciąż boli i powraca we wspomnieniach.
Nie mogę zapomnieć także o tych, których los pozostawił na obczyźnie.
Wszystkich Was, obejmuje moją pamięcią i modlitwą.
Chwała Saperom Polskim!
Wasz kapelan
ks. płk Krzysztof Wylężek..
|